W świecie finansów znana jest taka anegdota: banki są jak pewnego rodzaju sprzedawcy parasoli – oferują ogromny wybór i świetne ceny, kiedy świeci słońce. Wystarczy jednak, że się zachmurzy, a nie daj Boże zacznie padać deszcz, to błyskawicznie podnoszą ich ceny lub… w ogóle zwijają parasole do magazynu. Anegdota dobrze obrazuje sytuację, która już się dzieje i nasili się w II połowie roku, a to oznacza, że wszystkie JST, które planują korzystanie z finansowania bankowego powinny jak najszybciej podpisywać umowy. Dlaczego w drugiej połowie roku będzie na to za późno?

andemia COVID-19 wstrząsnęła nie tylko samorządowymi finansami, ale wywołała głęboki kryzys w niemal wszystkich gałęziach gospodarki. Nie ominęła również sektora bankowego. Najsilniej na kondycji banków odbijają się przestoje i bankructwa przedsiębiorstw. Oznaczają one, że firmy nie będą spłacać zaciągniętych kredytów. Problemy ze spłatą zobowiązań mogą pojawić się też ze strony klientów indywidualnych – radykalny spadek dochodów czy utrata pracy zachwieją niejednym domowym budżetem. Część klientów korzysta z oferowanych przez banki wakacji kredytowych, niektórym jednak nie wystarczą trzy miesiące, żeby odzyskać płynność finansową. Banki szacują, że związane z tym straty będą dwukrotnie wyższe niż w poprzednich latach i wyniosą około 20 miliardów złotych. Jak duża jest to kwota pokazuje zestawienie jej z zeszłorocznym zyskiem całego sektora bankowego, który wyniósł 19,8 miliarda złotych. Oznacza to, że z związku z COVID-19 banki poniosą straty pochłaniający cały zysk wypracowany w ubiegłym roku! A niektórzy mówią, że będzie to nawet więcej.

Zadłużone samorządy zyskują, banki tracą

Na sytuację sektora bankowego duży wpływ ma też spadek stawki WIBOR o 1 punkt procentowy w ciągu ostatnich dwóch miesięcy: z poziomu 1,6 do poziomu 0,6. Dla kredytobiorców, w tym zadłużonych JST, to świetna wiadomość. Dlaczego? Ze względu na powszechnie stosowane zmienne oprocentowanie długu oparte na WIBOR1M lub 3M, przy 10 milionach długów koszty odsetkowe roczne spadły o sto tysięcy – to dodatkowe pieniądze, które zostają w budżecie. Dla banków to strata nie tylko na odsetkach od kredytów, ale też na tzw. osadach, z których finansują akcję kredytową.

Osady to pieniądze, które leżą na nieoprocentowanych rachunkach. Bank zarabia na nich, wykorzystując je do jednodniowych pożyczek overnight na rynkach finansowych. Operacje te pozwalają na zysk w wysokości zbliżonej do poziomu WIBOR. Spadek stawki o punkt procentowy oznacza więc, że zyski banków także znacząco maleją. Jak przekłada się to na sytuację klientów, w tym JST?

Banki odrabiają straty

Wszystkie wysiłki sektora bankowego będą w najbliższych miesiącach nastawione na odrabianie strat spowodowanych pandemią. Pierwszy ruch to podniesienie marży. Możemy spodziewać się, że w drugiej połowie roku do rzadkości nie będą należały kredyty z marżą na poziomie 2-2,5%. Sektor bankowy wychodzi przy tym z założenia, że przy niższych stopach procentowych WIBOR klientom łatwiej będzie zaakceptować wyższą marżę. Dodatkowo w trzecim i czwartym kwartale roku wiele JST znajdzie się w tak trudnej sytuacji finansowej, że będą musiały przyjąć kredyty nawet na bardzo niekorzystnych warunkach, żeby zachować płynność finansową.

A i tak gminy, którym uda się zaciągnąć zadłużenie, będą mogły zaliczać się do szczęściarzy. Drugim aspektem kryzysu będzie bowiem znaczące ograniczenie akcji kredytowej. W obliczu strat banki będą bacznie przyglądały się kondycji finansowej kredytobiorców, dużo bardziej restrykcyjnie podchodząc do wyliczania zdolności kredytowej. A nie ma już najmniejszych wątpliwości, że w wielu JST sytuacja finansowa z miesiąca na miesiąc będzie się pogarszać. Im bliżej do końca roku, tym trudniej będzie uzyskać kredyt i tym gorsze warunki będą oferowane przez banki. A ograniczenie w dostępie do finansowania bankowego może być dla wielu samorządów czynnikiem decydującym o utraceniu płynności finansowej.

Dobry czas na kredyt lub emisję obligacji przez samorządy

Jakie rozwiązanie mogą zastosować samorządy, które planują zaciągnięcie kredytów? Warto pamiętać o zasadzie, że czas działa tu na niekorzyść JST. Obecnie w wielu samorządach nie widać jeszcze wszystkich konsekwencji finansowych COVID-19, choć już odnotowano znaczące spadki wpływów z podatków. W pełni uwidocznią się one jednak dopiero w lipcu i sierpniu. Oznacza to, że maj i czerwiec to najlepszy moment, by przeprowadzić procedurę kredytową z bankiem – w tym momencie JST mogą pochwalić się jeszcze całkiem dobrą zdolnością kredytową i zachowanymi wskaźnikami zadłużeniowymi. To też czas, gdy banki dopiero startują z podnoszeniem marży – dziś oferują kredyty droższe niż jeszcze trzy miesiące temu, ale zdecydowanie tańsze, niż możemy się spodziewać w drugiej połowie tego roku. Każdy miesiąc zwłoki oznacza więc dla JST realne straty, rośnie też ryzyko odmowy udzielenia kredytu. A stawką jest tu pytanie, czy pieniędzy starczy samorządom na bieżące funkcjonowanie, w tym na przykład na wynagrodzenia nauczycieli czy urzędników.

Mariusz Gołaszewski

Ekspert i praktyk rynku finansowego, przeprowadził dla samorządów ponad 500 projektów w zakresie finansowania inwestycji i usuwania problemów z długiem. Absolwent Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie i Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, posiadacz dyplomów Professional Risk Manager oraz ACCA. Wykładowca akademicki i szkoleniowiec. Posiada wieloletnie doświadczenie zdobyte na stanowiskach managerskich i w zarządach firm konsultingowych i w bankowości. W 2005 r. współtworzył pierwszy w Polsce dedykowany bank sektora publicznego. Prezes Zarządu Aesco Group (www.aesco.com.pl), instytucji zajmującej się opracowywaniem i oferowaniem rozwiązań dla JST w zakresie zarządzania finansami i zadłużeniem.