Dlaczego banki chcą finansować samorządy?

Artykuł opublikowany we Wspólnocie na 12/2018 do pobrania tutaj.

W ostatnim czasie marże odsetkowe, jakich banki oczekują od samorządów i spółek komunalnych, spadły w porównaniu z okresem sprzed 2-3 lat. Mimo, że samorządy pożyczają coraz więcej na inwestycje, banki są chętne udostępniać im niemal każdą kwotę pieniędzy. Dlaczego banki chętniej pożyczą pieniądze miastu czy gminie, nawet bez zabezpieczenia, a przysłowiowy Kowalski odchodzi z kwitkiem albo musi dać w zastaw cały swój majątek?

Pożyczając pieniądze bank przede wszystkim myśli o tym, jakie jest ryzyko tego, że klient tych pieniędzy nie zwróci. Generalnie ryzyko braku spłaty określa się ryzykiem kredytowym i jego analiza jest kluczowa dla tego, czy bank będzie chciał nam pieniądze pożyczyć czy nie.

Porównajmy ryzyko pożyczenia pieniędzy osobie fizycznej (np. na zakup samochodu), spółce z ograniczoną odpowiedzialnością (np. na zakup półproduktów) i wreszcie samorządowi (na cokolwiek). Za każdym razem bank postawi sobie kilka pytań:

  1. 1. Czy dłużnik nie zniknie?
  2. 2. Z czego dłużnik będzie spłacał kredyt i czy te źródła są stabilne?
  3. 3. Czy wartość zabezpieczeń, jakie dał dłużnik, nie spadnie wraz z upływem czasu?
  4. 4. Czy bank jest w stanie efektywnie wyegzekwować spłatę długu z zabezpieczeń?

Pierwsze pytanie jest o to, czy dłużnik nie zniknie. Jeśli chodzi o osobę fizyczną to może ona umrzeć lub wyjechać z kraju bez podania miejsca zamieszkania.  W pierwszym przypadku bank oczywiście może szukać spadkobierców, którzy przyjmą spadek w całości, ale równie dobrze spadkobiercy mogą spadek odrzucić (a więc odmówią przejęcia długów). W drugim przypadku trzeba by uruchamiać procedurę karną międzynarodową, co jest mało wykonalne. A więc osoba fizyczna jest z tego punktu widzenia  dla banku bardzo ryzykowna. Podobnie jeśli chodzi o spółkę – może ona ogłosić upadłość i w tym sensie zniknąć z obrotu pozostawiając nieuregulowane długi.

Biorąc pod uwagę kryterium trwałości samorząd jest najbardziej bezpieczny – nie może fizycznie zniknąć (np. uciec z kraju), nie ma zdolności upadłościowej, a nawet gdyby miał zostać zlikwidowany, to jego zobowiązania przejmie podmiot przejmujący. Ta ostatnia sytuacja jest rozważana na przykład w kontekście gminy Ostrowice.

Kolejne pytanie jakie stawia sobie bank dotyczy tego, z czego dłużnik będzie spłacał kredyt i czy te źródła są stabilne. W przypadku osoby fizycznej źródłem spłaty kredytu jest zazwyczaj dochód z pracy (pensja). Jeśli osoba straci zatrudnienie albo zachoruje i nie będzie osiągała dochodów to będzie miała problem ze spłatą kredytu. Analogicznie w przypadku firmy. Jeśli przyjdzie dekoniunktura albo pojawi się konkurencja, to firma może mniej sprzedawać i osiągać niższe zyski (albo wręcz zaliczyć stratę) i nie będzie miała pieniędzy na obsługę długu.

Zupełnie inaczej jest w przypadku samorządu. Samorząd ma na swoim obszarze tzw. władztwo podatkowe, a więc prawo do ściągania danin publicznych, których płacenie jest obowiązkowe (PIT, CIT, PCC, podatki lokalne). Są to pieniądze pewne i wiadomo, że nie znikną z dnia na dzień, więc na spłaty zobowiązań nie powinno ich zabraknąć. Dodatkowo ustawodawca zadbał, aby samorządy brały tyle kredytów, ile są w stanie spłacić (chodzi o sławny art. 243 ustawy o finansach publicznych). A nawet jeśli weźmie za dużo, to przewidziano programy naprawcze, które mają na celu doprowadzenie do sytuacji wypłacalności samorządu, także wobec banków. A więc w kontekście posiadania środków na regulowanie obsługi długu samorządy są wręcz wzorcowym klientem dla banków.

Jeśli chodzi o zabezpieczenia to samorząd nie musi żadnych udzielać, bo najlepszym zabezpieczeniem jest fakt, że osiąga on regularne dochody z podatków. Co więcej w przypadku, gdyby z jakichś powodów samorząd odmówił spłacania swoich długów, bank w prosty sposób (wysyłając komornika) może zająć środki na rachunku jst, który jest regularnie zasilany z budżetu centralnego udziałami w podatkach PIT i CIT.

Co innego jeśli chodzi o osoby fizyczne. Poręczyciel kredytu może tak samo jak kredytobiorca umrzeć albo stracić pracę. Działka, która jest zabezpieczeniem kredytu może się okazać bezwartościowa, bo zmieni się plan zagospodarowania przestrzennego. W przypadku spółki podobnie: cesja z przychodów od klientów może stracić wartość, a sama spółka może w pewnych przypadkach zafałszować wartość zabezpieczeń (np. zapasów), które okażą się dużo mniej warte, jeśli przejmie je bank.

I na koniec sama egzekucja z majątku dłużnika. Osoby fizyczne ukrywają majątek, przepisują go na krewnych, a ostatecznie mogą przeprowadzić upadłość konsumencką i bank nie odzyska całej kwoty. Podobnie ze spółek może być wyprowadzany majątek albo inne aktywa, które mógłby zająć bank.

Z tego punktu widzenia samorząd jest klientem, który nic nie może kombinować, a jego sytuacja finansowa jest transparentna (informacja publiczna) i w dużym stopniu przewidywalna. Dlatego też banki chętnie pożyczają pieniądze takim klientom i to zdecydowanie taniej niż przedsiębiorstwom czy osobom fizycznym. O wiarygodności klientów samorządowych niech świadczy fakt, że kiedy ostatnio zadałem pytanie osobie z jednego z większych banków w Polsce, która od 20 lat zajmuje się pożyczaniem pieniędzy samorządom, czy pamięta, żeby jakiś samorząd spóźnił się ze spłatą raty więcej niż 30 dni, odpowiedź była… „nie było takiej sytuacji”.

Mariusz Gołaszewski

Ekspert i praktyk rynku kapitałowego z ponad 15-letnim stażem, w szczególności w zakresie finansowania długu samorządowego. Ekspert w dziedzinie Zarządzania Ryzykiem, posiadacz dyplomu Professional Risk Manager i ACCA. Szkoleniowiec i wykładowca akademicki. Prezes Zarządu Aesco Group, instytucji zajmującej się opracowywaniem rozwiązań dla jst w zakresie zarządzania finansami i zadłużeniem.